certyfikat energetyczny,
chusty do noszenia dzieci,
donice,
meble kuchenne gdańsk,
muzeum historyczne miasta gdańska,
urolog gda?sk,
Archiwum newsów - Stoczniowcy pikietowali posterunek policji
2007-12-06
Stoczniowcy pikietowali posterunek policji
Kilkudziesięciu członków komisji zakładowej NSZZ "Towarzystwo" Stoczni
Gdańsk pikietowało w czwartek posterunek policji w środek Gdańska,
protestując przeciwko "próbie tworzenia państwa policyjnego przez lokalnych
polityków PO".
Sprawa dotyczy śledztwa policji w sprawie niedawnej manifestacji stoczniowej
"Solidarności" w obronie miejsc pracy przed budynkiem Pomorskiego Urzędu
Marszałkowskiego, podczas której odpalano nielegalnie petardy. (Zgodę na
używanie materiałów pirotechnicznych w miejscach publicznych Rada Miasta
Gdańska wydaje tylko na okres Sylwestra i Nowego Roku).
Jak powiedział PAP wiceprzewodniczący komisji zakładowej NSZZ "S" w Stoczni
Gdańsk Karol Guzikiewicz, policja wezwała m.in. dyrekcję stoczni do podania
nazwisk stoczniowców uczestniczących w tamtej manifestacji. Związkowcy
uznali takie działania za "oburzające" i przypominające "działania SB na
terenie stoczni". Przesłuchiwany w czwartek w komisariacie policji
Guzikiewicz był m.in. proszony o rozpoznanie ze zdjęć uczestników
manifestacji pod Pomorskim Urzędem Marszałkowskim. "Odmówiłem odpowiedzi na
te pytania. Nie będę donosił na kolegów" - powiedział po wyjściu z budynku
policji.
Guzikiewicz wyjaśnił dziennikarzom, że stoczniowa "Wspólnota" nie
zaprzecza, że użyła petard zanim weszło w życie odpowiednie zezwolenie, ale
karę za to wykroczenie powinno ponieść wyłącznie przewodnictwo komisji
zakładowej związku jako organizator demonstracji.
"Nie wolno ścigać szeregowych pracowników. Z naszej strony nie będzie
litości na tego typu represje. Jeżeli będzie trzeba pojedziemy zakładać weto
nawet do Warszawy do MSWiA" - dodał Guzikiewicz.
Złość u działaczy stoczniowej "Solidarności" wywołał też fakt, że
przesłuchanie Guzikiewicza oraz drugiego wiceprzewodniczącego komisji
zakładowej związku Fryderyka Radziusza (który prawdopodobnie będzie
obwiniony za użycie petardy - PAP) odbyło się w komisariacie przy ul.
Piwnej. W miejscu tym w latach 70. i 80. przesłuchiwano m.in. stoczniowców
oraz uczestników niepodległościowych demonstracji.
Guzikiewicz wezwał publicznie Lecha Wałęsa, który - jak podkreślił - poparł
w ostatnich wyborach Platformę Obywatelską, aby zajął w całej sprawie
urząd.
"Na tych zdjęciach, które mi pokazano byli pracownicy z 30- 40-letnim
stażem, jego dawni kompania ze stoczni i wydziału" - dodał.
Wałęsa pytany o to przez dziennikarzy powiedział, że "nie da skrzywdzić
stoczniowców, ale stoczniowcy też muszą szanować prawa".
Pikieta przed komisariatem przypominała happening. Stoczniowcy mieli na
głowach czapki św. Mikołaja, z przyniesionych przez nich głośników
odtwarzali angielskie piosenki świąteczne. Policjantom w cywilu, którzy
obserwowali manifestację, związkowcy rozdawali czekoladki i cukierki.
Słodycze wręczano też dzieciom i przechodniom.
Po pikiecie przed komisariatem związkowcy przemaszerowali ulicami Gdańska
pod Pomorski Urząd Wojewódzki. Po drodze zrobili sobie wspólne zdjęcie na
schodach przy wejściu do siedziby Komendy Wojewódzkiej Policji.
Potem na ręce nowego wojewody pomorskiego Romana Zaborowskiego wręczyli
dla premiera Donalda Tuska symboliczną rózgę. "Krytykowaliście CBA,
wpuszczacie Krauzego do kraju, a teraz zabieracie się za stoczniowców. Nie
winimy za to Tuska, być może jest to tylko nadgorliwość służb. Nie takimi
metodami sprawujcie władzę" - zaapelował Guzikiewicz.
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA